On i ona inaczej patrzą na seks?


Małżonkowie często zakładają, że ich współmałżonkowie będą przeżywać miłość, bliskość i seksualność podobnie jak oni. Tymczasem prawdziwa intymność rodzi się wtedy, gdy uczymy się rozumieć potrzeby drugiej osoby, a nie tylko patrzeć przez pryzmat własnych. Im lepiej poznajemy siebie nawzajem, tym łatwiej budować głęboką więź emocjonalną i seksualną.


Różnice?

Partnerzy często różnią się sposobem budowania więzi, okazywania uczuć i przeżywania pożądania. Wielu mężczyzn doświadcza pogłębionej bliskości poprzez kontakt seksualny. Akt seksualny pomaga im otworzyć się emocjonalnie, wyrażać czułość i doświadczać więzi z partnerką. Seks daje im poczucie bliskości, akceptacji i bycia ważnym dla ukochanej osoby. Natomiast u wielu kobiet zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa, bliskości, czułości, zrozumienia i akceptacji tworzy warunki, w których może pojawić się otwartość na współżycie.

Warto jednak pamiętać, że nie jest to sztywny podział na kobiety i mężczyzn. Współczesna seksuologia pokazuje, że ludzie różnią się nie tylko ze względu na płeć, ale również ze względu na sposób przeżywania pożądania. Niektórzy najpierw odczuwają ochotę na seks, inni potrzebują najpierw bliskości i dobrego kontaktu emocjonalnego, aby pożądanie mogło się pojawić.

Konflikt?

W wielu związkach pojawia się napięcie wynikające z odmiennych potrzeb i oczekiwań. Z reguły kobiety potrzebują bliskości emocjonalnej, by zaangażować się w seks. Mężczyźni potrzebują seksu, by poczuć bliskość. Kobiety potrzebują być przed seksem zrelaksowane i odprężone. Mężczyźni potrzebują seksu do relaksu i odprężenia. Dla wielu kobiet seks zaczyna się dużo wcześniej niż w sypialni, od wspólnie spędzonego czasu, rozmowy, poczucia bycia zauważoną, przytulenia czy czułego gestu. Dla wielu mężczyzn pozytywna odpowiedź partnerki na ich seksualne pragnienie buduje poczucie akceptacji, pewność siebie i zachęca do większej troski oraz zaangażowania w relację. Dziś wiemy, że choć taki wzorzec rzeczywiście występuje u wielu par, nie jest on jednak uniwersalny.

Seksualność to nie tylko popęd

W filmach, serialach i reklamach seksualność często przedstawiana jest w bardzo uproszczony sposób. Bohaterowie patrzą na siebie, pojawia się nagłe pożądanie, następnie namiętność i niemal natychmiast dochodzi do zbliżenia.

Pożądanie → Podniecenie → Stosunek

Wiele osób oglądających takie filmy zaczyna wierzyć, że właśnie tak „powinna” wyglądać seksualność. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej złożona. Pożądanie nie zawsze pojawia się spontanicznie – na początku. U niektórych osób budzi się stopniowo pod wpływem bliskości, czułości, poczucia bezpieczeństwa czy rozwijającego się podniecenia. Dlatego pary, które rozumieją, że pożądanie może rozwijać się na różne sposoby, uczą się wzajemnie odkrywać to, co pomaga im budować bliskość, intymność i satysfakcję ze wspólnego życia seksualnego (m.in. planują współżycie).

Seksuolog Kamil Wojciechowski w swojej książce Sex & Smile pisze, że „żadna czynność nie stanie się dla nas źródłem przyjemności, jeśli nie wyrobimy w sobie odpowiedniego do niej podejścia i nie zastanowimy się nad tym, jaki cel nam przyświeca, gdy ją podejmujemy. Zobaczmy to na przykładzie jedzenia. Spożywanie posiłku może stać się przyjemnością, jeśli celem jedzenia nie będzie napełnienie żołądka, a smakowanie czy też delektowanie się. Podobnie jest, gdy chodzi o przyjemność seksualną. Przeżyjemy ją pełniej, jeśli celem seksu nie będzie zaspokojenie popędu, tylko „smakowanie” i radość bycia z drugim człowiekiem”.


A co na to nauka?

Modele historyczne

W latach 60. XX wieku William Masters i Virginia Johnson przeprowadzili pionierskie badania nad fizjologią reakcji seksualnej. Na podstawie wieloletnich obserwacji setek kobiet i mężczyzn opracowali model opisujący seksualność jako sekwencję następujących po sobie etapów. Według tego ujęcia reakcja seksualna przebiega liniowo i obejmuje cztery kolejne fazy:

Podniecenie Plateau Orgazm Odprężenie

Model ten, określany jest skrótem EPOR i przez wiele lat stanowił podstawę wiedzy o ludzkiej seksualności. W fazie podniecenia organizm przygotowuje się do aktywności seksualnej. Dochodzi do zwiększonego ukrwienia narządów płciowych, wzrostu napięcia mięśniowego, przyspieszenia akcji serca oraz pojawienia się zmian fizjologicznych charakterystycznych dla pobudzenia seksualnego. Kolejna faza plateau oznacza utrzymywanie i pogłębianie pobudzenia pod wpływem dalszej stymulacji. Następnie pojawia się orgazm, któremu towarzyszą intensywne reakcje mięśniowe i neurologiczne oraz silne subiektywne odczucie przyjemności. Ostatnim etapem jest odprężenie, podczas którego organizm stopniowo wraca do stanu sprzed pobudzenia seksualnego.

Jednak w kolejnych latach zauważono, że model ten nie wyjaśnia wszystkich aspektów ludzkiej seksualności. Szczególnie widoczne było to w przypadku kobiet, których doświadczenia często nie odpowiadały opisywanemu schematowi. Istotny krok naprzód wykonała Helen Singer Kaplan. Pracując z pacjentkami zgłaszającymi trudności seksualne, zauważyła, że problemem wielu z nich nie był brak podniecenia, lecz brak samej chęci podejmowania aktywności seksualnej. Na tej podstawie zaproponowała rozszerzenie wcześniejszego modelu o dodatkowy etap – pożądanie. W ten sposób powstał model DEOR, obejmujący:

Pożądanie Podniecenie Orgazm Odprężenie

Mimo tego rozszerzenia nadal pozostawało wiele pytań bez odpowiedzi. Badania pokazywały bowiem, że znaczna część kobiet podejmuje aktywność seksualną bez wcześniejszego, wyraźnie odczuwanego pożądania. Oznaczało to, że pożądanie nie zawsze jest pierwszym ogniwem reakcji seksualnej. Kolejne badania – autorstwa Levina – zwróciły uwagę na istnienie dwóch form pożądania. Pierwszą formą jest pożądanie spontaniczne, które pojawia się samoistnie jako ochota na kontakt seksualny. Drugą formę stanowi pożądanie reaktywne (responsywne), które rozwija się dopiero pod wpływem bliskości, pieszczot, podniecenia lub sytuacji intymnej. Odkrycie to pozwoliło lepiej zrozumieć, dlaczego wiele osób rozpoczyna aktywność seksualną bez wcześniejszej silnej potrzeby seksualnej.

Ryc. 1. Historyczne modele reakcji seksualnych.
Opracowanie własne na podstawie: Nowosielski K., Skrzypulec V., Cykl reakcji seksualnej u kobiety, „Ginekologia Polska”, 2009, 80(6), 440–444.

Współczesna wiedza

Prawdziwy przełom w rozumieniu seksualności nastąpił w 2001 roku, kiedy Rosemary Basson zaproponowała model cykliczny. W przeciwieństwie do wcześniejszych teorii nie zakładał on sztywnej kolejności zdarzeń. Model ten został opracowany przede wszystkim w celu wyjaśnienia kobiecej seksualności, ponieważ wcześniejsze koncepcje nie uwzględniały doświadczeń wielu kobiet, u których pożądanie nie pojawiało się spontanicznie przed kontaktem seksualnym.

Według Basson motywacją do podjęcia kontaktu seksualnego nie musi być pożądanie. Często punktem wyjścia są potrzeby emocjonalne, takie jak pragnienie bliskości, czułości, poczucia bezpieczeństwa, umocnienia więzi z partnerem czy doświadczenia wzajemnej akceptacji. Partnerzy mogą rozpoczynać kontakt seksualny z pozycji neutralnej seksualnie, otwierając się stopniowo na bodźce erotyczne. Jeśli sytuacja sprzyja poczuciu bezpieczeństwa i intymności, pojawia się podatność na bodźce seksualne. Wraz z rozwijającym się podnieceniem może pojawić się również pożądanie responsywne, które rodzi się w odpowiedzi na bliskość i stymulację. Jak nietrudno zauważyć w tym modelu pożądanie nie zawsze poprzedza podniecenie – czasem jest jego efektem.

Ryc. 2. Model Basson.
Opracowanie własne na podstawie: Nowosielski K., Skrzypulec V., Cykl reakcji seksualnej u kobiety, „Ginekologia Polska”, 2009, 80(6), 440–444.

Choć początkowo model Basson odnosił się głównie do kobiet, późniejsze badania pokazały, że podobny sposób przeżywania seksualności występuje również u wielu mężczyzn. Okazało się, że także oni mogą doświadczać pożądania responsywnego, które pojawia się dopiero pod wpływem bliskości, czułości, poczucia bezpieczeństwa czy rozwijającego się podniecenia. Współczesna seksuologia odchodzi więc od przekonania, że spontaniczne pożądanie jest typowo „męskie”, a responsywne „kobiece”. Oba wzorce mogą występować niezależnie od płci, a różnice częściej wynikają z indywidualnego sposobu przeżywania seksualności niż z faktu bycia kobietą lub mężczyzną.

Podsumowując

Oboje małżonków pragnie w życiu seksualnym tego samego: bliskości, intymności, akceptacji i wzajemnego spełnienia. Różnice pojawiają się nie tyle między kobietami i mężczyznami, ile między sposobami przeżywania pożądania i budowania bliskości. Dla jednych osób pożądanie pojawia się spontanicznie i prowadzi do większej bliskości. Dla innych najpierw potrzebne są poczucie bezpieczeństwa, czułość i emocjonalna więź, a dopiero później budzi się seksualne pragnienie. Piękno relacji polega nie na tym, że kobieta i mężczyzna są swoimi przeciwieństwami, lecz na tym, że uczą się wzajemnie rozumieć swoje potrzeby i język bliskości. Kiedy partnerzy przestają oceniać swoje różnice, a zaczynają je poznawać i szanować, seksualność staje się przestrzenią spotkania, a nie walki o rację. Nie chodzi więc o to, kto „powinien” dostosować się do drugiej osoby. Chodzi o wspólne odkrywanie, co pomaga każdemu z partnerów czuć się kochanym, pożądanym i bezpiecznym. To właśnie połączenie bliskości emocjonalnej i fizycznej najczęściej prowadzi do satysfakcjonującej i trwałej więzi, która z czasem może stawać się coraz głębsza.

Barbara Bratkowska


Bibliografia:
1. Nowosielski, K., & Skrzypulec, V. (2009). Cykl reakcji seksualnej u kobiety. Ginekologia Polska, 80(6), 440–444.
2. Kossat, J. (2019). Seksualność. Edra Urban & Partner.
3. Wojciechowski, K. (2024). Sex & Smile. Nowy Sącz.


2 komentarze

  1. Dorota says:

    Jestem pod wrażeniem jakie to proste!

  2. Tego nie wiedziałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *